Po wielu latach spędzonych na jeździe wygodnymi i bezpiecznymi Volvo serii 700 i 900, znalazłem się w sytuacji, w której nie mogłem już wybrać sobie samochodu, którego chciałem. Musiałem to znieść i zadowolić się tym, czego "potrzebowaliśmy" - jako rodzina. Nie miałem jednak zamiaru kupować samochodu do przewozu osób. W moich oczach były to po prostu ohydne twory przypominające furgonetki, oparte na platformach samochodów salonowych, ale przekształcone w bezduszne, utylitarne pudła.

Chrysler Voyager

Chrysler Voyager prawie nie miał sobie równych. Ale według wszelkich informacji, był on bardziej mordercą ludzi niż ich przewoźnikiem. Niewiarygodnie, taki lewiatan (a trzeba by było Grand Voyagera LWB) został uznany za jeden z najmniej bezpiecznych samochodów na drodze. W testach zderzeniowych sponsorowanych przez rząd brytyjski uzyskał wynik dokładnie NIL. Stwierdzono, że atrybuty bezpieczeństwa Voyagera były wręcz "przerażające". Podczas zderzenia czołowego przy prędkości 40 mil na godzinę, kolumna kierownicy została wepchnięta do kabiny, bezpośrednio na głowę kierowcy! Jakby tego było mało, przestrzeń na nogi również miała paskudny zwyczaj otwierania się. Fajnie!

Co dziwne, Voyager był wybranym samochodem przez ówczesnego bardzo postępowego premiera Tony'ego Blaira i jego rodzinę. Ale Voyager nie był przyjaznym dla środowiska wyborem. To był gazowy jankes. Jednak pomimo tych negatywnych cech, Voyager stał się bardzo popularnym samochodem.


Kredyty: PA; Autor: PA;

Szaleństwo lat 90-tych związane z people-carrier stało się endemiczne. Bóg jeden wie, dlaczego stały się one tak popularne. Siedzenia były często okropne i nie były powszechnie uważane za bardzo bezpieczne. Były nieporęczne, nieatrakcyjne i amortyzowały się jak przysłowiowy kamień. Kto chciałby mieć używane auto, które spędziło całą swoją karierę na ścieraniu dziecięcych rzygowin i śliny z dywanów?

Oczywiście ci, którzy kupowali samochody osobowe powiedzieliby, że nie było oczywistej alternatywy. W pewnym sensie się z tym zgadzam. Po wypróbowaniu Volvo 940 kombi z opcjonalnymi fotelikami dziecięcymi montowanymi tyłem do kierunku jazdy, przykręconymi do podłogi bagażnika, doceniłem zalety siedmiu fabrycznych fotelików montowanych przodem do kierunku jazdy. Nowość, jaką były dzieci podróżujące w bagażniku samochodu kombi (wykonujące liczne niegrzeczne gesty w kierunku pasażerów samochodów jadących za nimi), szybko się wyczerpała. Siedzenie w bagażniku stało się szczególnie nieprzyjemne w nocy, kiedy nasz cenny ładunek był zmuszony bezradnie wpatrywać się w gigawatowe reflektory juggernauta świecące prosto w ich twarze. Nagle duże Volvo kombi przestało być synonimem doskonałego komfortu i najnowocześniejszego bezpieczeństwa.


Kredyty: PA; Autor: PA;

Więc co robić? Było jasne, że system planowania rodziny nie poszedł do końca zgodnie z planem i wkrótce będziemy mieli trójkę całych ludzi do wychowania i przewożenia. Moje dni w salonie przeszły do historii, ponieważ wrzucenie trzech niezgrabnych fotelików do pięciomiejscowego samochodu nie było zbyt praktyczne.

Siedmiomiejscowa bestia

Cóż, znalazłem rozwiązanie. Kupiłem siedmiomiejscową bestię, która nie tylko mogła przewozić dzieci na jednym z siedmiu fotelików ustawionych przodem do kierunku jazdy, ale mogła również przemierzać rzeki, wspinać się po stromych zboczach, przetrwać rygory dzikiego australijskiego outbacku, a następnie wrócić do Blighty przez Wielką Dolinę Ryftową, przejechawszy całe stada dzikich słoni, gnu i zebr. Mieszkańcy mojego najnowszego samochodu byliby błogo nieświadomi całej tej rzezi, siedząc w klimatyzowanym, obitym skórą luksusie. Hakuna Matata!

Więc co kupiłem? Cóż, kupiłem Toyotę Landcruiser Amazon (nic wspólnego z Jeffem Bezosem). Ta wielka Toyota była tak ogromna, że potrzebowaliśmy krótkofalówek tylko po to, żeby porozumieć się ze współpasażerami. Słyszałem, jak wielu ludzi argumentowało, że taki samochód nie jest tak naprawdę wszystkim bezpiecznym i zgadnijcie co, zgadzam się. Landcruiser Amazon jest bardzo niebezpieczny dla słoni, gnu, jak również dla innych użytkowników dróg jeżdżących standardowymi samochodami; podczas gdy wszyscy wewnątrz mojego Landcruisera byliby bezpieczni jak w domu. Jeśli weźmiesz pod uwagę, że większość poważnych wypadków zdarza się w domach ludzi, to statystycznie dom nie jest tak bezpieczny jak Landcruiser.

Pomimo istnienia fali nastrojów anty-4x4, która przetoczyła się przez Wielką Brytanię w latach 90-tych, z różnymi zielonymi lobbystami szkalującymi "yummy-mummies", ich przerośnięte traktory z Chelsea, usta sardynki i cycki - nie mógłbym się tym nie przejmować. To dlatego, że mieszkam na wsi i mogłam prawie usprawiedliwić skandaliczne ekscesy mojego Landcruisera. Byłoby całkowicie bezsensowne, gdybym kupił cokolwiek, co byłoby choć trochę P.C. lub rozsądne, w przeciwnym razie mógłbym równie dobrze pozostać przy moim ukochanym Volvosie. Nie, chciałem mieć największego, najgrubszego off-roadera, jakiego można było kupić za pieniądze i do- piero z konsekwencjami.


Kredyty: PA; Autor: PA;

Trzeba przyznać, że było wiele minusów, które wykraczały poza antyspołeczny element prowadzenia takiej bestii. Na przykład, Landcruisery nie były tanie. W 1996 roku nowy egzemplarz kosztował mnie ponad 45 000 funtów. Jednak udało mi się to obejść, udając się do oficjalnej franczyzy Toyoty i kupując przyzwoity używany egzemplarz z przebiegiem zaledwie 17 000 mil na zegarze. Kosztował on nieco ponad 21 000 funtów wraz z 12-miesięczną gwarancją. Nie żeby gwarancja była potrzebna, ponieważ Landcruisery miały wbudowaną niezawodność. Zostały zaprojektowane, aby przemierzać kontynenty, wymagające tereny pustynne, zamarznięte tundry i pokonywać ogromne odległości. Nieustający walijski deszcz, błoto i mnóstwo owczej kupy z pewnością okazałyby się łatwe do pokonania dla wielkiego pogromcy błota, jakim jest Amazon.

Nie jestem pod wrażeniem

Złagodziłem moją egoistyczną motoryzacyjną dekadencję radosną myślą, że zrobiłem to wszystko, aby ochronić moją młodą rodzinę przed wszystkimi niebezpieczeństwami otwartej drogi. Byłem prawdopodobnie tylko o jeden krok od kupienia czołgu. Kupiłem najbezpieczniejszy pojazd do przewozu naszych dzieci oraz ich nieporęcznej 'infant-struktury'. Ten bezinteresowny akt powinien był zdobyć dla mnie wiele pochwał i podziwu ze strony mojej żony, ale z przykrością muszę stwierdzić, że duży Cruiser nie zrobił na niej żadnego wrażenia. Określiła go jako mój brzydki, przerośnięty 'pudełkowy wózek'. Charmed.


Kredyty: PA; Autor: PA;

OK, była jeszcze mała kwestia wysokich kosztów eksploatacji. Pomimo posiadania jednostki wysokoprężnej, nie był to typ silnika, który popijał swoje drinki w łagodny lub oszczędny sposób. Ta rzecz pochłaniała paliwo z zapałem, żarłocznością i chciwością! To dlatego, że był to ogromny, 4,5-litrowy, rzędowy, sześciocylindrowy diesel TURBO o mocy wystarczającej do zasilenia małego miasta. Ten samochód nie tylko mógł ciągnąć różne rzeczy, ale mógł również pokazać wielu fantazyjnym samochodom salonowym czystą parę obcasów.

Landcruisery miały solidne zawieszenie z angielskiego dębu. Pamiętam, że w swoim byłem prowadzony na ostry dyżur, po złamaniu łokcia. Czułem każdy najmniejszy odłamek przez cały czas 30-minutowej jazdy do oddziału rentgenowskiego. Pluszowe skórzane fotele i klimatyzacja po prostu zwodziły ludzi w przekonaniu, że te samochody zapewniają płynną jazdę. Nie ma szans! Podczas gdy było świetnie na autostradach i fantastycznie w terenie, gdzie miałeś tendencję do chwytania za klamki "Jezusa" w oczekiwaniu na duże nierówności, na zwykłych drogach czułem się jakby opony były wykonane z żelaza.

Ale kochałem ten samochód i nie zniechęcił mnie do 4x4. Po jego sprzedaży, jakieś pięć lat później, kupiłem pierwszego z trzech nowych Land Roverów Discoveries. Wszystko było lepsze od kupna samochodu do przewozu ludzi!


Author

Douglas Hughes is a UK-based writer producing general interest articles ranging from travel pieces to classic motoring. 

Douglas Hughes